<< powrót do strony wejściowej
o
firmie
Stasikówka książki,
albumy
czasopisma, kalendarze wydawnictwa zlecone wyprawy
STAPIS
nasi
klienci
recenzje inne
propozycje
kontakt  
z nami  

   
Francuska pisarka i alpinistka Anne Sauvy, przedstawia i przybliża nam pracę ratowników górskich w Dolinie Chamonix, gdzie u stóp Mont Blanc ratownictwem zajmują się specjalne oddziały żandarmerii górskiej - PGHM, dyżurujące w tzw. DZ-tach.

Anne Sauvy spędziła letnie miesiące roku 1997, od lipca do września w Dezecie Les Bois, czyli w polskim odpowiedniku stacji centralnej dla danego rejonu, w którym odbierane są zgłoszenia wypadków górskich. Autorka jest narratorem, przedstawia codzienne życie i służbę ratowników górskich, które niosą ze sobą i troski, i radości. Czasem również sięga wstecz, pokazuje np. ileż to razy zmieniał swoją siedzibę obecny Dezet. Myślę, że książka ta wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby jej autorem był mężczyzna. Każdy musi przyznać, że kobiety zauważają detale, na które, my mężczyźni, w ogóle nie zwracamy uwagi. Sama autorka pisze: Gdy zaczynałam pracę, sądziłam, że może należałoby obserwować wydarzenia z zewnątrz… ale szybko okazało się, że nie ma o tym mowy. To, co się działo, nie należało do przyszłości, lecz do teraźniejszości, z całą mocą pochłaniając wydarzenia, atmosferę, reakcje każdego z osobna, także i moje… Nie mogłam pozostać obojętnym zwierciadłem. Czyli mamy tu również opis emocji, doznań, rozterek czy zapisy rozmów z ratownikami, lekarzami czy pilotami. Sauvy w wielu wypadkach spotykała się z poszkodowanymi, pomagała im w szpitalu, nierzadko dodawała otuchy, wspierała.

Jednak głównym zamiarem autorki było przedstawienie codzienności ratowników w Chamonix, gdzie rocznie liczba interwencji z użyciem śmigłowca oscyluje wokół tysiąca. Oczywiście nie sposób porównywać ilości wypraw czy interwencji w stosunku do działalności ratowników tatrzańskich, gdyż góry nie te i obszar inny. Mnie najbardziej interesowały oczywiście opisy akcji ratunkowych, sposób rozwiązywania trudnych technicznie akcji, ale także zwykłe opisy życia Dezetu. I chyba nic w tym dziwnego, gdyż zawsze chętnie czyta się o działalności innych ratowników, zwłaszcza gdy mają do dyspozycji światowej klasy śmigłowiec. Mimo woli porównuje się działania - ich do naszych. Ale ile w tej książce znajdziemy ,,polskich klimatów”... Choćby w wiszącym na oknie kocu zasłaniającym promienie słońca padające na ekran w biurze Dezetu, czy lakierowaniu starego biurka, aby odzyskało dawną świetność. A drobne prace nad sprzętem i ulepszanie go do własnych potrzeb to nie tylko nasza specjalność. Prócz tego okazuje się, że nie tylko my mamy kłopot z żurnalistami. Tam również jeśli nie leje się krew, to znaczy, że nic się nie dzieje. Całe szczęście, że jeszcze naszym toprowskim Sokołem nie chcą latać dziennikarze. Po lekturze tej książki mogę stwierdzić, że tatrzańskie ratownictwo w niczym nie ustępuje zachodniemu czy alpejskiemu. Wyszkolenie ratowników, lekarz na pokładzie śmigłowca - to wszystko jest i u nas, a piloci polscy, wiadomo, są najlepsi. Już blisko trzydzieści lat temu kpt. Tadeusz Augustyniak w rejonie Tomkowych Igieł podejmował niefortunnych wspinaczy na linie i to na Mi-2. Tylko maszyny nie te i przepisy! Ktoś kiedyś powiedział: „Małe jest piękne”. Po lekturze tej książki śmiało można stwierdzić, że mały śmigłowiec może dużo. W aneksie książki znajdziemy interesujące informacje na temat ratownictwa górskiego we Francji, organizacji PGHM w Chamonix czy rozważania na temat odpłatności za akcje ratownicze.

Reasumując, pozycja godna polecenia i warta przeczytania. Książka wolna jest od mentorskich pouczeń i ocen. Przedstawia życie i pracę ratowników szerokim spojrzeniem. Myślę, że każdy po jej lekturze coś zyska i postawi ją na swojej górskiej półce, aby móc do niej powrócić.

Autor: Piotr Jasieński (TOPR)

Anne Sauvy NA KRAWĘDZI ŻYCIA I GÓR
(Literatuta górska na świecie), 364 str.
Przekład: Elżbieta Sieradzińska
Wydawnictwo STAPIS, Katowice 2006

Źródło: http://www.e-gory.pl/nowosc.php?wiadomosci=1823

<<

  

© STAPIS 2003-2007